Pochodzę z rodziny
inteligenckiej. Moje kuzynki, kuzyni wykonywali przed, w czasie i po wojnie
różne zawody. Wielu z nich było nauczycielami a jeżeli nie to przynajmniej
wykładali na tajnych kompletach. Jedna z moich ciotecznych babek doczekała się,
że w latach 80-tych gdzieś w Polsce, chyba w Poznańskim nazwano szkołę, której
poświęciła całe życie, jej imieniem.
Mieczysława Butlerówna. Wiem, że dzielna babcia Miecia, która podczas okupacji
na poczcie niszczyłą donosy do Niemców, gdyby żyła, teraz by strajkowała, a
przynajmniej popierała strajk nauczycieli.
Sama miałam krótki epizod pracy
w szkole podstawowej moich dzieci jako
nauczycielka języka rosyjskiego. Zawsze wspierałam nauczycieli w organizacji
różnych wycieczek, spotkań, zabaw, ozdabianiu klasy. Oczywiście na ile
obowiązki w pracy mi na to pozwalały. Dlaczego? Dlatego, że oni poświęcali swój
czas, także pozalekcyjny moim dzieciom kiedy ja pracowałam.
To że nauczyciele mają pensje
to co ? Pensje mają groszowe, a często poświęcają czas pozalekcyjny, kiedy
mogliby dorobić gdzieś dodatkowo wymierne pieniądze albo po prostu być z własną
rodziną. Nauczyciel to nie zawód. To misja. Nie rozumiem dlaczego katecheci i
księża biorą za lekcje dużo więcej niż nauczyciele przedmiotów. To nauczanie
religii powinno być bezpłatne ! Przecież wierni ich utrzymują więc po co im
pensje skoro nie mają rodzin na utrzymaniu a wikt i opierunek mają za darmo ?
Mam młode kuzynki i kuzynów
nauczycieli. Szczęśliwie w prywatnych szkołach i tam przynajmniej pensje mają
wyższe. Wiem, jak trudno teraz współpracuje się z rodzicami.Najtrudniej z tymi
na stanowiskach, którzy są najbogatsi i bardzo roszczeniowi, mają mnóstwo uwag,
ale zupełnie nie znają własnych dzieci bo z nimi prawie nie mają kontaktu, nie
rozmawiają, a wychowanie zastępują pieniędzmi... Ale znam nauczycielki i
nauczycieli, którzy jakoś sobie z tym radzą większość dzieci czy młodzieży
razem z rodzicami gotowa jest skoczyć za nimi w ogień.
Moi synowie mieli w szkole
podstawowej, w klasach I-III
wychowawczynię, która, a były to lata 80-te jeździłą podczas wakacji do
pracy w Niemczech żeby dorobić bo pensje, jak zawsze były niewielkie. Po
wakacjach na pierwszej lekcji wręczałą każdemu jedną kosteczkę gumy
„Mamby”mówiąc,że w szkole jest ich mamą, oni jej dziećmi i że starsznie się za
nimi stęskniła. Urodziny każdego z kolegów czy koleżanek moich synów
Niestety w Polsce, razem z
zalewającym nas chamstwem i prostactwem rozplenił się ogólny brak szacunku do
wszystkiego i wszystkich. Absolutnie nie wymagam, żeby nauczycieli całowano z
szacunku w rękę bo tak było w XVIII wieku, a może wcześniej.kiedy jednak
patrzę, że ludzie chylą czołą i całują po rękach tych, którzy na to nie
zasługują a postponują godnych szacunku nauczycieli włąsnych dzieci to mnie
krew zalewa.
Po rodzicach i dziadkach. A
może kolejność jest odwrotna. Nauczyciele są najważniejszymi osobami w życiu
każdego człowieka. No chyba, że ktoś mści się, że nie dopuszczono go do matury
bo był leniem i głąbem i woli krowy ze świniami.